Lista aktualności Lista aktualności

Ostatnie pożegnanie

W sobotę 5 sierpnia odprowadziliśmy na miejsce wiecznego spoczynku Pana Henryka Horzelę

Pan Henryk przepracował w Lasach Państwowych 37 lat. W swojej karierze związany był z Nadleśnictwem Płytnica, Jastrowie, Bytów i Niedźwiady. Pełnił obowiązki adiunkta, zastępcy nadleśniczego, nadleśniczego, nadleśniczego terenowego, a w ostatnim czasie pracy w Nadleśnictwie Niedźwiady był inżynierem nadzoru.

Pamiętam, jak mi kiedyś odpowiedział na pytanie: dlaczego praca w lasach? Mówił, że za dzieciaka imponował mu obraz strażnika z fuzją na ramieniu. To dla niego był ideał - patrolować teren, pilnować, żeby wszystko było tak, jak być powinno. Dzisiaj widzimy, że te dziecinne marzenia zdeterminowały jego życiowe wybory. Wbrew woli rodziców poszedł do szkoły leśnej (wtedy leśniczy miał na wyposażeniu broń służbową). Potem skończył Wydział Leśny i bardzo się angażował w łowiectwie. Z jego opowieści pamiętam, że wcale nie interesowały go na polowaniach sukcesy ilościowe. Bardzo lubił pracować z psami – tropowcami. Chętnie z jamnikami i posokowcami szukał postrzałków, nie lubił jak się zwierzyna marnuje. Pan Heniu dążył, żeby egzekwować porządek – szczególnie w lesie i łowiectwie.

Pan Henryk był bardzo skrupulatny i cierpliwy. Pamiętam, że nie było łatwo zadowolić jego oczekiwania. Taka czynność jak kserowanie – pod okiem Pana Henryka nabierała innych kształtów. Pomniejszanie, powiększanie, marginesy musiały być ustawione co do milimetra. Przygotowanie materiałów poglądowych na wycenę poroży – to było wyzwanie!

Znamienna była reakcja Pana Henia na sytuację, która go zaskoczyła: miał zwyczaj drapać się po głowie i mówił: Panie ale jajo! Ile razy to słyszeliśmy? Czy to w kłopocie, czy radości… Jeszcze ten kłąb dymu i zapach fajki, z którą Pan Heniu się nie rozstawał…

Dzisiaj to już tylko wspomnienia. Pan Heniu po chorobie, jednak w spokoju ducha, nas opuścił. W leśnej asyście przeprowadziliśmy Pana Henryka Horzelę ostatnią drogą z kościoła do cmentarza w Rudnikach. Pożegnała go rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, brać leśna i łowiecka. Na koniec zagrały myśliwskie rogi, zawyły na pożegnanie psy i zaszumiały rosnące przy cmentarzu osiki.

Panie Heniu – niech Ci knieja zawsze szumi. Darz Bór.

 

Przygotował: Wojciech Krawczyk - inż. nadzoru